© Michał Massa Mąsior

Thule Covert DSLR Rolltop - plecak fotograficzny dla aktywnych mieszczuchów [test]

Producenci toreb fotograficznych poszukują nowych rozwiązań wzorniczych. Plecaki, z racji swojej wygody, są w ofercie coraz większej ilości marek. Thule charakteryzuje się nowoczesnym designem oraz zapewnia, że ich produkt jest bardzo ergonomiczny. Postanowiłem zapoznać się z plecakiem Thule Covert DSLR Rolltop, używałem go przez dwa tygodnie. Oto jak wypadł.

W życiu młodego człowieka są takie okresy, kiedy jedynym jego zmartwieniem jest podział kasy między obowiązki a przyjemności. Kłopot czy zdołasz tak naciągnąć budżet kieszonkowo-zaskórniakowy, by poza przyborami do nauki i jedzeniem wystarczyło na imprezowanie, zwykle z czasem przestaje być palący. Zmartwienia wchodzą jednak na inny poziom. W stylu: "dlaczego mnie to kolano boli za każdym razem, kiedy przebiegnę 5 km?" albo: "czy zawsze po tenisie musi mnie łupać w krzyżu”. Nie dotarłem jeszcze do momentu, kiedy wzrok jest dobry, tylko ręce zbyt krótkie i jako fotograf cholernie się go boję. Ale po kilkunastu latach noszenia sprzętu fotograficznego na jednym ramieniu, od kolejnego rehabilitanta usłyszałem, że warto zdecydować się na plecak, bo inaczej ból nie przejdzie nigdy. Tym oto sposobem wracam do czasów szkolnych, czyli poszukuję właściwego sobie „tornistra” fotograficznego, który będzie mi towarzyszył przez sporą część życia.

Wymagania

Każdy ma swoje. Gdybym zadał pytanie dziesięciu przypadkowo spotkanym na ulicy fotografom, wymieniliby różne cechy, które musi mieć idealny plecak. Najprawdopodobniej także każdemu towarzyszą inne przyzwyczajenia co do ilości noszonego sprzętu i gadżetów peryferyjnych. Ja poruszając się po mieście, nie noszę wiele. Zwykle jeden aparat z zapiętym obiektywem, zapasową baterię i na wszelki wypadek drugą kartę pamięci. Nie rozstaję się jednak prawie nigdy z zeszytem do notowania i laptopem. Stacjonuję w Krakowie, który, jak pewnie wiecie, jest specyficznym, "knajpianym" miastem. Uprawiając wolny zawód, nie załatwisz niczego, nie umawiając się w lokalu. Czasem łatwiej potraktować go jak biuro, żeby nie przenosić się co godzinę na kolejne spotkania. Dobrze jest mieć ze sobą także coś do ubrania na wypadek zmiany pogody lub zasiedzenia się przy laptopie do późnego wieczora. Stąd moje wymagania: w miarę duży plecak z sekcją fotograficzną, kilkoma wygodnymi kieszeniami do zorganizowania biura oraz miejsce na całą resztę — kurtkę, bluzę czy choćby szybkie, małe zakupy. 

Cechy i wykonanie

Thule kojarzy się przede wszystkim z bagażnikami rowerowymi i boxami dachowymi. Plecaki i torby w ofercie tej marki znane mi są od niedawna, jednak z racji dobrych skojarzeń jakościowych postanowiłem wypróbować  produkt Thule Covert DSLR Rolltop.

Zależy mi, żeby plecak fotograficzny nie wyglądał klasycznie. Osobiście wkurzają mnie profesjonalne produkty krzyczące: "tu jest kamera, tu jest sprzęt!". Nie tylko z powodu ewentualnej kradzieży, ale także z czysto estetycznych względów. Zwyczajnie nie jestem fanem designu spod znaku heavy-duty, tough, wyprawa itp. Poruszam się z plecakiem po mieście i chciałbym, żeby pasował do trampek, t-shirtów i jeansów. Wolałbym uniknąć brania mnie za zagubionego turystę, poszukującego rozrywek typu: „Maybe segway tour, sir? Traditional polish dishes?". Zejdź mi z oczu, nie mam też ochoty na najtańsze piwo w mieście ani free guided tour po Kazimierzu.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Thule oferuje atrakcyjny wizualnie plecak, wyglądem przypominający messenger backpacks, wykorzystywane przez kurierów rowerowych. Podzielono go na dwie główne sekcje — fotograficzną, z bocznym wejściem, oraz pakowaną od góry, zwijaną część, do której można wepchnąć wszystko, co chcesz mieć ze sobą z rzeczy niefotograficznych. Dodatkowo w części stykającej się z plecami umieszczono bardzo pojemny schowek na laptop i/lub tablet. Z przodu plecaka pod klapą znajdują się dwie kieszenie wielkością dostosowane do dysków przenośnych, trzecia większa oraz czwarta, mogąca pomieścić zeszyt A5.  Bagaż wykonany jest bardzo solidnie. Wszystkie zamki i paski wszyte zostały bez zarzutu. Korzystając z tego produktu, czuje się jakość. Używałem wersji testowej, która była już w rękach niejednego bloggera i dziennikarza, a plecak mimo wszystko nie wykazywał zmęczenia testami. Nie widać na nim było śladów użytkowania. To dobrze wróży jego żywotności. Jak wiadomo, krawężniki najlepiej pokonują samochody firmowe, analogicznie jest z testowym sprzętem foto — jego zużycie jest zwykle dziesięciokrotnie szybsze od tego klasycznego. 

Sekcja foto

Przestrzeń fotograficzna ma wielkość małej torby foto. Czyli jedno klasyczne body lustrzankowe plus max 2 obiektywy. Nie powinno być problemu ze zmieszczeniem obiektywu 70–200 mm, nawet w wersji o dużej średnicy. Całość wygodnie aranżowalna sporą ilością przegródek, które dostajemy w komplecie. Zwykle tego nie robię, ale przy okazji tego testu pozwoliłem sobie przeczytać, co sądzą inni, jako że szukam podobnego rozwiązania do korzystania na co dzień dla siebie. Często padały zastrzeżenia co do jakości przegródek. Nie są tak miękkie, jak w większości toreb. Faktycznie tak jest, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Sprzęt pakuje się wygodnie, nic go nie obciera i jestem przekonany, że jest zabezpieczony wystarczająco. Dodatkowym atutem jest jasnoniebieski kolor wnętrza sekcji fotograficznej. To bardzo ułatwia ewentualne poszukiwania, kiedy coś nam tam wpadnie lub zostanie włożone nie tak, jak trzeba. 

Funkcja

Plecak bardzo wygodnie się nosi, dodatkowy pasek do zapięcia na klatce piersiowej pozwala używać go wygodnie na rowerze. Thule pomyślało też o odblaskowym logo, które ma zwiększać bezpieczeństwo podczas przejażdżek.  Plecak ma dużo miejsca, a biuro fotografa można zabrać ze sobą bez obaw o bezpieczeństwo elektroniki. Sprzęt foto też jest dobrze chroniony.  

Nie podoba się

Przez dwa tygodnie dość intensywnego użytkowania dopatrzyłem się dwóch denerwujących mnie wad. Pierwszą dostrzegłem już w momencie odbierania paczki. Thule jest dość ciężkie bez ładunku. Producent podaje wagę około 2,3 kg, co nie odbiega od konkurencyjnych produktów. Nie jest to jednak mało. Kiedy zapakujemy do niego aparat, komputer i pozostałe gadżety, otrzymujemy sporo kilogramów. Wysoka jakość użytych materiałów oraz bardzo wygodne noszenie plecaka pozwala jednak zapomnieć o tym, że jest dość ciężki. Ja mam 185 cm wzrostu, ważę też słusznie oraz regularnie odwiedzam siłownię. Nie wiem, jak do wagi plecaka podejdzie użytkownik skromniejszej postury. 
Drugim denerwującym elementem były dość głęboko wszyte zapięcia klapy zamykającej sekcję kieszeni biurowych. Pewnie wystarczy odnaleźć sposób chwytania obu części podczas zapinania, ale były chwile, że mnie to denerwowało. 


Dla kogo?

Thule Covert DSLR Rolltop to według mnie produkt dla aktywnych mieszczuchów. Ludzi, którzy wygodę użytkowania stawiają na czele wymogów. Świetnie się sprawdza, kiedy po mieście poruszasz się rowerem. W dodatku jest stylowym dodatkiem do niego. Powinien zaspokoić także tych, którzy plecak będą traktować nie tylko fotograficznie, ale także jako torbę codziennego użytku. 

Dla kogo nie?

Przedstawiciel Thule zadał mi pytanie, ile mam wzrostu, zwracając uwagę na dość duże gabaryty plecaka. Faktycznie, jeśli jesteś drobnej budowy i niewielkiego wzrostu, powinieneś ten plecak przymierzyć przed zakupem. Thule ma w swojej ofercie kilka innych, mniejszych produktów. 

Cena

899 złotych to kwota na pierwszy rzut oka wysoka. Za te pieniądze można kupić fotograficzną walizkę na kółkach. Biorąc jednak pod uwagę jakość wykonania, wysoką klasę materiałów oraz design, cena zaczyna wyglądać rozsądnie. Kiedy porównać Thule Covert DSLR do konkurencyjnych plecaków marki ONA lub Compagnon, gdzie trzeba będzie wydać ponad dwa razy więcej, cena staje się dość atrakcyjna. Wiem, wymienione dwie pozostałe marki wykonują produkty z woskowanego płótna i skóry, ale Thule nie ustępuje im ani jakością wykonania, ani pomysłem, ani efektem "wow".

Podsumowanie

Bezwzględnie mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem. Nowoczesne, atrakcyjne wzornictwo skandynawskie, charakteryzujące się wysoką ergonomią i minimalizmem formy. Dwie wady to całkiem niewiele, jak na ilość zalet. Poza tym, nie da się zaspokoić oczekiwań wszystkich jednym produktem. Mnie Thule Covert DSLR Rolltop bardzo przypadł do gustu, polubiłem się z nim dość szybko i poważnie wezmę pod uwagę jego kandydaturę na mój plecak.  

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy akcesoriów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Think tank Sub Urban Disguise 30 – (przed)miejski czołg [recenzja] WD My Cloud 2TB - domowa chmura okiem fotografa [test] Sony A7 II - troszkę po nowemu [test] Olympus Stylus TOUGH TG-3 – trzecie życie twardziela [test] Canon EOS 7D Mark II - szybki, wytrzymały i bez konkurencji [test] Lexar Workflow, czyli jak sobie poradzić z powodzią zdjęć (test) Sigma 20 mm F1.4 DG HSM - zdjęcia przykładowe Nowy bezlusterkowiec do 2000 zł - na które aparaty warto zwrócić uwagę? Test Fotoksiążki od Saal Digital Benro A-500EX z głowicą HD-28 – statyw do studia i w podróż [recenzja] Panasonic Lumix GF2 - pierwsze zdjęcia [galeria] Neat Image 7 - król odszumiania w nowych szatach