© Piotr Klimczak

Leica X-U - subiektywny test podróżniczego all-roundera

Aktywne spędzanie wakacji stało się bardzo popularną formą wypoczynku, jako przeciwwaga do „słodkiego nicnierobienia”. Zimą narty i deska, latem rower, wspinaczka, żagle i wiele innych form aktywności, mniej lub bardziej ekstremalnych. Zachowanie ulotnych chwil jest tu na pewno trudniejsze, niż w przypadku tradycyjnego wypoczynku, gdyż nie każdy aparat fotograficzny przystosowany jest do wilgoci, pyłu czy wstrząsów. Z myślą o użytkownikach poszukujących adrenaliny, firma Leica wprowadziła produkt X-U, czyli oblany w gumę kompaktowy aparat, wyposażony w matrycę APS-C. W dalszej części tekstu zobaczymy, jak sprawdził się na wakacjach.

Obecnie człowiek aktywnie spędzający czas i usiłujący rejestrować to, co się wokół niego dzieje, kojarzy się z licznymi uchwytami do kamer sportowych, umocowanych w rozmaitych miejscach. Jego kask, jeśli dyscyplina sportu go wymaga, zwykle ma na szczycie wodoszczelne urządzenie, mające na celu rejestrować każdy „ekstremalny” ruch właściciela. Dla mnie stało się to odrobinę uciążliwe. Próby nagrania wszystkiego, co wydarzyło się na wakacjach, kończyło zgranie materiału do komputera i ból głowy związany z przeglądaniem go i montowaniem.

Zdecydowanie wolę nieruchomy obraz. Mam więcej przyjemności z oglądania zdjęć, niż klipów filmowych, które dość szybko mi się nudzą. Być może już nie nadążam za pędzącymi trendami, ale do zatrzymania ulotnych chwil wybieram częściej aparat niż kamerę. Leica X-U wydała mi się idealnym rozwiązaniem na jachcie, gdzie łatwo o zalanie sprzętu słoną wodą. Nigdy nie wiadomo też, kiedy coś spadnie ze stolika. Zabrałem ją więc na późne wakacje, by zobaczyć, jak radzi sobie w warunkach morskich. Przedstawię moje spostrzeżenia i wnioski z użytkowania tego sprzętu.

Pomysł i wykonanie

Aparat wydał mi się odrobinę większy, niż na zdjęciach reklamowych. Jest bardzo podobny do Leiki X. Przyciski na tylnej ściance ukryte są pod sporą warstwą gumy, co odrobinę utrudnia ich wciskanie. Trzeba użyć do tego siły, jednak operowanie nimi w rękawiczkach nie sprawia trudności. Przyciskologia jest prawie identyczna, jak w Leice X, bo X-U jest jej uszczelnionym młodszym bratem. Zastosowanie matrycy APS-C oraz bardzo wysokiej jakości optyki o jasności f/1.7 powoduje, że zdjęcia wykonane tym sprzętem naprawdę świetnie się prezentują.

Obsługa

Jeśli nie pracowałeś nigdy Leiką, potrzebujesz kilka chwil, by przyzwyczaić się do rozmieszczenia klawiszy i pokręteł. Działa ona inaczej niż Nikon lub Canon. Jest jednak bardzo prosta i przyjazna użytkownikowi. Niemiecki puryzm w połączeniu z dbałością o wygodę powoduje, że jest bardzo przyjemnie nią pracować. Należy jednak uwzględnić wspomniane uszczelnienie aparatu, powodujące konieczność użycia większej siły do operowania przyciskami. Menu, w moim odczuciu, jest niezmiernie wygodne. Nie ma kłopotu z odszukiwaniem funkcji i ustawień, choć pracując Leiką X-U zbyt często do niego zaglądać nie trzeba, bo najważniejsze funkcje dostępne są bezpośrednio z obudowy aparatu.

Zobacz również: Wideotest Canon Powershot G15

U góry do dyspozycji mamy dwa pokrętła wyboru. Jedno podporządkowane jest zamykaniu i otwieraniu przysłony, drugie służy do operowania czasem naświetlania. Wyświetlacz jest wystarczający. W słońcu wszystko na nim widać, pod wodą jest trochę mniej czytelny, jednak nie miałem kłopotów z kadrowaniem. Sporym zdziwieniem była dla mnie bateria. Mimo że jest mała, aparat funkcjonował na jednym naładowaniu dość długo. Nie potrafię określić liczby zrobionych zdjęć, ale przez 3 dni co chwilę nim fotografowałem. Zapełniłem kartę o pojemności 32 GB. Nie brakowało też chętnych do przeglądania zdjęć z poziomu aparatu. Dopiero kiedy się rozładował, zdałem sobie sprawę, że minęły ponad 3 dni.

1/50 s. f/6.3, ISO 100 | Pełna rozdzielczość
1/400 s, f/5.6, ISO 100 | Pełna rozdzielczość

Co mi się nie podoba

Nie jestem przekonany do ogniskowej obiektywu. 23 mm, dające w przeliczeniu dla pełnej klatki klasyczne 35 mm, to w warunkach, w których pracowałem, jednak zbyt dużo. Szczególnie w wodzie, tam aż się prosiło o szerszy kąt. Kiedy (poniższe zdjęcie) wskakiwałem do wody, ustawiłem kolegę w odległości, która wydawała się być właściwą do skadrowania całej postaci. Biorąc jednak pod uwagę sposób widzenia 35tki i fakt, że woda przybliża, zabieg się nie udał, mimo iż poniższe zdjęcie lubię. Kiedy fotografowałem starając się objąć więcej, okazywało się, że trudniej o poprawne doświetlenie, gdyż światło w wodzie szybko ginie. I nie pomagał w tym zmyślnie umiejscowiony nad obiektywem flesz.

No ale to efekt kolejnego kompromisu. 35 mm (23 mm dla APS-C) to fantastyczna ogniskowa dla podróżnika. Zresztą Leica twierdzi, że to najczęściej kupowana ogniskowa do ich klasycznej Leiki M. Stąd też pewnie taki wybór. Woda i fotografowanie w niej, jak obiecuje producent, nawet do 15 metrów głębokości, to tylko jeden ze sposobów wykorzystania tego aparatu. Trzeba zatem przyzwyczaić się do takiego, a nie innego sposobu widzenia optyki X-U. I brać poprawkę, że aby uzyskać lepsze efekty świetlne w wodzie, lepiej kadrować z bliska.

1/500 s, f/2.8, ISO 100 | Pełna rozdzielczość
23 mm, 1/160 s, f/8, ISO 100, -0.7 | Pełna rozdzielczość

Wrażenia artystyczne

Egzemplarz, który dostałem od Leica Polska, był już wcześniej testowany przez kilka osób. Kiedy go rozpakowałem, zobaczyłem, że faktycznie ktoś używał go zgodnie z przeznaczeniem. Sprzęt nosił bowiem ślady intensywnej eksploatacji. Szybko jednak dotarło do mnie, że skoro wciąż działa bez zarzutu, oznacza to, że po prostu został zaprojektowany i wykonany właściwie.

23 mm, 1/800 s, f/10, ISO 100, -0.3 | Pełna rozdzielczość

Mnie Leica X-U przypadła do gustu, polubiliśmy się. Budowa, wygląd i interfejs użytkownika są bez zarzutu. Autofocus być może mógłby być szybszy. W porównaniu z Leicą Q zostaje mocno w tyle, jednak mimo wszystko jest dość sprawny i nawet pod wodą działał bardzo celnie.

23 mm, 1/400 s, f/11, ISO 100, -0.7 | Pełna rozdzielczość
23 mm, 1/800 s, f/5.6, ISO 100, -0.7 | Pełna rozdzielczość
23 mm, 1/320 s, f/5.6, ISO 100, -0.7 | Pełna rozdzielczość

Podsumowując

Na tle konkurencji Leica wyróżnia się dwoma elementami: dużym sensorem APS-C oraz bardzo jasną, wysokiej klasy optyką, z której słynie niemiecki producent. Trudno jest ją zatem porównywać z konkurencyjnymi sprzętami od Olympusa, Pentaxa czy Nikona, gdzie postawiono raczej na kompaktowe wymiary, a w niektórych przypadkach także na jeszcze mocniejsze parametry wodoszczelności, kosztem jakości obrazu. Leica X-U to przemyślany projekt, adresowany przede wszystkim do podróżników, ludzi aktywnie spędzających czas i sportowców. Cena ustalona na 14500 zł wydaje się być wysoka.

23 mm, 1/800 s, f/6.3, ISO 100, -0.7 | Pełna rozdzielczość

Za te pieniądze otrzymujemy jednak bardzo dobrze zbudowany, stosunkowo niewielki aparat, wyposażony w legendarną optykę spod znaku czerwonej kropki. Czy to dalej drogo? W przypadku Leiki, zawsze znajdą się tacy, którzy dokonają racjonalizacji i wymienią, co za te pieniądze można mieć. Są też inni, którzy maszerują do salonu i nie pytają o cenę. Ja plasuję się gdzieś pomiędzy nimi. Jestem dość dobrze zaznajomiony z filozofią marki i jej jakością. Cena zwykle jest ustalona na dość wysokim pułapie, jednak jakość wykonania, wygoda obsługi i genialna optyka zdecydowanie się bronią. Porównałbym produkty Leica do samochodów. Nie wymienię konkretnej marki. Ale modne dzisiaj w klasie średniej, małe silniki z dużą mocą nie dają tak dużej przyjemności z jazdy, jak duże silniki z dużą mocą, zapakowane do wygodnych, świetnie się prowadzących samochodów spod znaku klasy premium. Każdy wybiera oczywiście to, co lubi, jednak jeśli budżet pozwala, warto pomyśleć o wygodzie, przyjemności i jakości. Wartością dodaną do produktów z Wetzlar jest wielka przyjemność z fotografowania i ja ją miałem pracując X-U.

23 mm, 1/40 s, f/1.7, ISO 1600, EV -1 | Pełna rozdzielczość

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy aparatów kompaktowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

DJI Osmo+ - test poręcznego stabilizatora do filmowania w 4K Fujifilm X-T2 - test bezlusterkowego profesjonalisty Sony RX100 Mark V - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Voigtländer Ultron 21 mm f/1,8 ASPHERICAL - czarny koń ze stajni Cosina [recenzja] Samyang AF 14 mm f/2.8 FE - ultraszeroko, jasno i w przystępnej cenie [recenzja] Sony A68 - test aparatu pełnego kontrastów QNAP TS-451A - domowy NAS dedykowany fotografom [test] Fujifilm GFX 50S - nasze pierwsze wrażenia Yi M1 – tani, chiński bezlusterkowiec w naszych rękach [wideo] Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO - zdjęcia przykładowe Sony A99 II - pierwsze wrażenia Olympus OM-D E-M1 Mark II - pierwsze wrażenia [wideo] Canon EOS M5 - pierwsze wrażenia [wideo] Panasonic Lumix LX15 - kieszonkowy kompakt premium z 4K w naszych rękach Panasonic Lumix G80 - pierwsze wrażenia i zdjęcia z nowego bezlusterkowca z matrycą 16 Mpix i filmami 4K Thule Perspektiv - recenzja plecaka dla aktywnych fotografów Canon EOS 1300D – lustrzanka bez zadęcia i zobowiązań [test] „Władca barw" - recenzja pierwszego w Polsce VOD o fotografii Tamron 16-300 mm f/3.5-6.3 Di II VC PZD Macro, czyli superzoom nie do pobicia [test] Leica 35 mm f/1.4 Summilux-M ASPH - w poszukiwaniu mitycznej jakości obrazu [recenzja] Eizo CS2420 - sprawdzamy monitor dla fotografów w rozsądnej cenie [test] Testy pary reporterskich szkieł f/2.8 Panasonica - 12-35 mm i 35-100 mm Canon EOS 5D Mark IV - pierwsze wrażenia Olympus E-M10 II – co nowego, co fajnego? Wrażenia ze współpracy [test]

Popularne w tym tygodniu:

Instax Share SQ SP-3 - drukuje natychmiastowo w kwadracie i daje mnóstwo frajdy Peak Design Everyday Sling – torba fotograficzna, którą nosisz tak, jak lubisz Sprawdziłem MeFoto Backpacker - tani, lekki i praktyczny statyw dla podróżników Olympus M.Zuiko Digital ED 12-100 mm f/4 IS PRO to mistrz! Test uniwersalnego obiektywu