Leica M10 - pierwsze wrażenia z premiery

Jesteśmy świeżo po premierze nowej wersji aparatu-ikony. Z wypiekami na twarzy czekaliśmy, by zobaczyć nową M-kę, bo seria ta to niewątpliwie symbol i kawał światowej historii fotografii. Wiele słynnych zdjęć wykonanych zostało przy pomocy sprzętów wyprodukowanych przez koncern z Wetzlar. Leica M3 jako pierwszy model z serii M trafiła do produkcji w 1954 roku. W 2006 roku system wkroczył w erę cyfrową za pomocą M8. Czwartkowa premiera to kolejna już generacja modelu cyfrowego o nazwie M10. 

Nie spodziewaliśmy się wielkich zmian w wyglądzie. Leica M10 na pierwszy rzut oka bardzo niewiele różni się od swojego poprzednika M (typ 240). Wydaje się być minimalnie mniejsza i lżejsza. Widoczne zmiany są u góry i z tyłu aparatu. W górnej części M10 dołożono pokrętło czułości, które ma pozwalać na szybsze wybieranie ISO. Żeby je przekręcić, trzeba najpierw podnieść je do góry. Tylna część aparatu to wysokiej rozdzielczości ekran LCD i jedynie trzy przyciski: Live View, Play i Menu. U góry mamy jeszcze klasyczne, niezmienne koło wyboru czasów i spust migawki wraz z włączaniem aparatu. W modelu M10 włącznik ma tylko położenie ON/OFF, w odróżnieniu od poprzedniego OFF,  Single, Continuous i samowyzwalacz. Zrezygnowano z dostępu do samowyzwalacza z poziomu włącznika, a możliwość zrobienia większej liczby klatek naraz ma być dostępna bez dodatkowego trybu. 

Na uwagę zasługuje nowy wizjer optyczny, który jest o 30 procent większy w porównaniu z
poprzednikiem. To, w moim odczuciu, istotnie ułatwiło ostrzenie (jak wiemy Leica M jest aparatem bez AF). Emka doczekała się także nowego wizjera elektronicznego, który można dopiąć do gorącej stopki. I także tutaj dokonano sporej zmiany na plus. Pierwsze wrażenie podpowiada, że nie jest tak dobry, jak uznawany za najlepszy wizjer w Leice SL, ale i tak jest o wiele lepiej niż w przypadku M (typ 240). 

Na pierwsze efekty zdjęciowe musicie poczekać jeszcze chwilę, jednak szybkie próby przeprowadzone nową M10 pozwalają patrzeć na pracę tym aparatem z optymizmem. Konstrukcja znacznie przyspieszyła w porównaniu z M (typ 240). Odpowiada za to nowy procesor Maestro II i specjalnie zaprojektowana do tego modelu matryca 24 Mpix. Przysłuchując się pracy migawki i jej szybkości (5 kl./s), czuć nowoczesność w pełnym tego słowa znaczeniu. Producent chwali się dobrymi wynikami na wysokich czułościach i sądząc po pierwszych kilku klatkach, które udało mi się wykonać w dość trudnych warunkach oświetleniowych, Leica M10 wydaje się stać na bardzo wysokim poziomie. 

Znacząco polepszyła się w porównaniu z M Typ 240 także szybkość pracy aparatu w trybie Live View. M10 bardzo sprawnie przełącza się między trybem tradycyjnym, a podglądem z ekranu lub wizjera elektronicznego. Nie trzeba już używać dodatkowego przycisku, by zmienić sposób patrzenia na ekran/evf. Całość odbywa się automatycznie, wizjer elektroniczny włącza się błyskawicznie po przyłożeniu oka. Wygląda na to, że niedogodności w korzystaniu z EVF w poprzednim modelu zostały zniwelowane. 

Od tego modelu wszystko się zaczęło

Cena aparatu pozostaje na tym samym poziomie, co u poprzednika. 6500 euro to kwota, jaką trzeba zapłacić za M10 i na pewno będą tacy, dla których to wygórowane wymagania. Jednak, jak głosiło hasło premiery — cytat z Joela Meyerowitza -„Carrying a Leica is like a free pass for the unexpected” (Noszenie aparatu Leica jest jak przepustka do nieoczekiwanego). Coś w tym jest. Na pewno nie braknie chętnych, a tuż po premierze można było obserwować pierwszych kupujących. 

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Sprzęt:

Laminator GBC Photo uratuje wasze zdjęcia Olympus TG-850 i SP-100EE, czyli nowy twardziel i ultrazoom z celownikiem ramkowym Średnioformatowy bezlusterkowiec Fujifilm już we wrześniu Nikon 500 mm f/5.6 dostrzeżony w fazie testów. Będzie naprawdę mały Pentax K-x tym razem na tęczowo Tamron prezentuje ulepszony profesjonalny teleobiektyw SP 150-600 mm f/5-6.3 Di VC USD G2 i dwa nowe telekonwertery Laowa 10-18 mm f/4.5-5.6, czyli najszerszy rektalinearny zoom do Sony BenQ X800 - płaskie 8 megapikseli z mp4 Bezlusterkowiec Nikona z matrycą APS-C coraz bliżej Tamron zapowiada nowe obiektywy z mocowanie Sony E Meike 85 mm f/1.8 – pierwszy budżetowy obiektyw tego producenta z autofokusem Aktualizacja Mac OS X 10.5.7 i obsługa nowych aparatów

Popularne w tym tygodniu:

720 milionów straty. Czy Nikon z tego wyjdzie? Sony FE 35 mm f/1.4 G Master nareszcie jest! Czekaliśmy na niego od lat Obiektywy Sigmy z mocowaniem RF i Z powstaną? To możliwe! Nikon kończy z międzynarodowym systemem gwarancji na rzecz lokalnych oddziałów Airpeak: Wiemy, jak będzie wyglądał dron Sony Nikon D5600 wychodzi z oferty. Był najlepiej sprzedającą się lustrzanką Canon EOS R5 to najpopularniejszy pełnoklatkowy bezlusterkowiec w Japonii Sony zajawia nowy aparat. Co zobaczymy 26 stycznia? Nowe obostrzenia w Japonii wpłyną na produkcję Nikona. Canon również zagrożony Czerwone jest szybsze? Poznaj wyjątkową edycję obiektywu TTArtisan 50 mm f/0.95 Irix 45 mm f/1.4 Dragonfly to najjaśniejszy obiektyw do systemu Fujifilm GFX Fotograficzne ASMR, czyli załóż słuchawki i rozkoszuj się dźwiękiem migawki