3 aparaty cyfrowe moich marzeń

Prawie dwa tygodnie temu pisałem o moich ulubionych aparatach fotograficznych. W tamtym tekście oberwało się producentom dzisiejszych cyfrówek za to, że nie starają się wytwarzać sprzętu wystarczająco odpornego i trwałego. Czy są zatem takie aparaty cyfrowe, o których warto marzyć?

Fot. Krzysztof Basel

Kiedy w moim domu kupowaliśmy pierwszy kolorowy telewizor (1987 rok), było wiadomo, że będzie działał minimum dziesięć lat. Po dwudziestu wciąż funkcjonował. Dzisiejsze LCD, LED-y, plazmy i im podobne technologiczne cuda często wytrzymują niewiele dłużej, niż wynosi okres gwarancji. Poza tym po roku są już technologicznymi złomami. Komputer, na którym piszę ten tekst, po niecałych czterech latach ma problem z obsługą dużych RAW-ów, a ówcześnie spory jak na laptopa 320 GB dysk pozwala dziś na zgranie kilku 32 GB kart pamięci. To trochę przerażające.

ZOBACZ TAKŻE: 5 analogowych aparatów fotograficznych, które chciałbym mieć

Technologia jest znacznie szybsza niż okres zużywania się sprzętu, a okres ten także jest coraz krótszy. Trudno jest nadążyć, by zarobić na to wszystko, a ceny nie spadają. Z każdym kolejnym modelem producenci zmuszają nas, by płacić więcej i więcej. Być może rozwiązaniem jest podejście mistrza Helmuta Newtona. Wspominałem już kiedyś, że oprócz Hasselblada używał także najzwyklejszego Canona z tanimi obiektywami. W berlińskim Muzeum Fotografii można zobaczyć sprzęt, z którego korzystał

Tylko co zrobić z faktem, że żyjemy w erze cyfrowej, w czasach wielkiego postępu technologicznego…

Można narzekać na jakość wykonania, ale trzeba przyznać, że matryce są rzeczywiście coraz bardziej zaawansowane. Lepsza praca na wysokich czułościach, doskonalsze odwzorowanie kolorów, lepiej działający balans bieli, a obiektywy profesjonalne zapewniają coraz wyższą jakość obrazu. To powoduje, że niezależnie od tego, jak dużo pieniędzy wydamy, potrzeba posiadania nowego aparatu pojawi się dość szybko. Zamknąłem błędne koło. Bo jeśli aparatu nie kupuje się już na dekady, to niby dlaczego ma on być „pancernie” wykonany?

Dla mnie bardzo ważne są doznania towarzyszące obcowaniu ze sprzętem. Kiedy go trzymam, dotykam, używam, chciałbym, żeby sprawiało mi to frajdę. Praca jest ciekawsza, kiedy obsługa sprzętu jest przyjemna, kiedy przekręcanie pokręteł wiąże się z przyjemnym dla ucha klikaniem, opór nie jest zbyt mocny ani zbyt słaby, kiedy przyciski się nie przycierają, a wizjer jest duży i pokazuje wszelkie potrzebne informacje. Kiedy nie muszę godzinami szukać w menu potrzebnych funkcji i kiedy biorąc aparat do ręki, wiem, gdzie znajdują się konkretne przyciski, a dodatkowym mogę przypisać funkcje, dopasowując ustawienia do swoich potrzeb.

Nie lubię aparatów cyfrowych ze wszystkich powodów, które wymieniłem wyżej, dodając do tego utratę magii, o której pisałem w poprzednim tekście. Nie podoba mi się także, że wizjer w sprzęcie cyfrowym zaczyna być dobrem luksusowym. Kocham jednak sprzęt cyfrowy, ponieważ mogę zobaczyć efekt zaraz po wykonaniu zdjęcia.

Przy wyborze 3 ulubionych/wymarzonych sprzętów kieruję się wielkością matrycy (to moim zdaniem klucz do ładnych zdjęć), budową, ergonomią i magią sprzętu. Nie lubię masówki, dlatego moje wybory mogą być odrobinę niepopularne, podobnie jak w przypadku aparatów analogowych. Jak już wspomniałem, postęp technologiczny jest tak niemiłosiernie szybki, że to, co dzisiaj napiszę, może być za kilka tygodni nieaktualne.

Zobacz również: Canon 7D Mark II - test

Zatem stan na styczeń 2014 jest taki:

1. Leica M

Bardzo stylowy i chyba najbardziej rozpoznawalny wśród profesjonalistów aparat fotograficzny.

Gdy widzi się sprzęt Leiki, oczy same się uśmiechają. Najwyższej klasy optyka na świecie, jednocześnie supermałe szkła. Aparaty tej marki słyną z doskonałych materiałów. Trzymając Leicę M w rękach, wiesz, że to coś nie zepsuje się za pięć minut, a przy okazji masz poczucie, że to kawał historii fotografii. Precyzja działania i przyjemność z użytkowania tego sprzętu to coś, o czym twórcom popularnych lustrzanek cyfrowych nawet się nie śniło.

Ex aequo Sony RX1R

Nie sądziłem, że kiedykolwiek napiszę coś pozytywnego na temat sprzętu fotograficznego firmy Sony.

Przez ostatnie 3 lata kiedy któryś z kursantów przynosił na zajęcia lustrzankę Sony, modliłem się, żeby nie zapytał o szczegóły obsługi. Kiedy to robił, zdarzało się, że akurat jego model pozbawiony był np. możliwości blokady ekspozycji albo że poszukiwana funkcja była tak głęboko ukryta w menu, że nie mogłem uwierzyć, że opracował go fachowiec. Długo miałem wrażenie, że to księgowy był głównym projektantem sprzętu Sony. Seria bezlusterkowców NEX już była powiewem świeżości, zaś model RX1 zupełnie zmienił moje myślenie o sprzęcie Sony.

Połączenie bardzo wysokiej klasy pełnoklatkowej matrycy i doskonałego obiektywu Zeiss 35mm f/1:2 oraz rezygnacja z filtra dolnoprzepustowego (w modelu RX1R, bo RX1 go ma) powodują, że to sprzęt w niektórych aspektach lepszy od emki marki Leica, a do tego znacznie mniejszy. To zdecydowanie najlepszy kompakt na rynku, a w zestawieniu z elektronicznym dopinanym wizjerem to genialny aparat, który możemy mieć zawsze ze sobą. Wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku, na czele z pierścieniem przysłon. Jeszcze w tym tygodniu postaram się napisać test tego aparatu. Nie jest on pozbawiony wad, ale jeśli mówimy o jakości obrazu, ma znikomą konkurencję, a pamiętajmy, że to zwykły mały kompakt.

2. Phase One IQ260

Jedna z największych matryc dostępnych w przystawkach średnioformatowych, 40,4 x 53,9 mm, znacznie przybliża fotografię do oryginalnego średniego obrazka. Firma Phase One zadbała także o możliwość bezprzewodowego podglądu obrazu na żywo. Wydaje się to w przypadku aparatów kompaktowych prawie zupełnie normalne, jednak dla profesjonalistów pracujących na wielkich plikach, a w dodatku z klientem na karku to bardzo ważna funkcja, dotychczas rzadko dostępna w tak zaawansowanym sprzęcie. Nie zawsze mamy możliwość podpiąć aparat do komputera za pomocą kabla, a bezprzewodowe połączenie z iPadem pozwala na podgląd obrazu w bardzo wysokiej jakości. Przystawka Phase One najlepiej współpracuje z własnym systemem, odziedziczonym po aparacie Mamiya 645 AFDII. To udana konstrukcja, które świetnie uzupełnia się z IQ260.

3. Pentax 645d

Kiedy zaprezentowano ten sprzęt w 2010 roku, mówiono o niesamowitej jakości matrycy, genialnej uszczelnionej obudowie oraz spuściźnie Pentaxa rodem ze starych średnioformatowych czasów. Bardzo szybko jednak zapomniano o tym aparacie.

Podobno niebawem ma się ukazać na rynku jego następca. Ja jednak wciąż uważam go za reference model! Ma jedną wielką wadę: jest niemiłosiernie wolny, ale który średni format można zabrać ze sobą na deszcz? Który ma pełną funkcjonalność lustrzanki małoobrazkowej i niewiele większe od niej rozmiary? Jest jeden taki: Leica S. Dzieli z Pentaxem nawet matrycę, tyle że jest ponad dwa razy droższa i nie można do niej zastosować obiektywów produkowanych do analogowego systemu, bo Leica go nie miała… Pentax 645d może nie jest już dzisiaj łakomym kąskiem, ale to piekielnie dobry, świetnie dopracowany sprzęt, który w przeciwieństwie do większości średnioformatowców całkiem dobrze radzi sobie z wysokimi czułościami.

Podsumowanie

Wciąż uważam, że producenci mają jeszcze duuużo przed sobą. Projektanci powinni pomyśleć o użytkowniku, a księgowi starać się oszczędzać nie na materiałach, przyciskach i pokrętłach, tylko znaleźć inne drogi, niewpływające bezpośrednio na psychikę użytkownika, który zapłacił sporo za wymarzony gadżet. Są jednak takie aparaty, których posiadanie zaspokaja potrzeby, a ich użytkowanie daje wiele przyjemności. Dzięki nim fotograf może się skupić na robieniu jak najlepszych zdjęć, a nie przeklinać w myślach projektantów i ich rodziny do trzeciego pokolenia.

Macie jakieś przemyślenia na ten temat? Chętnie się dowiem, czy się ze mną zgadzacie, czy może myślicie zupełnie inaczej. Czekam na komentarze i do następnego razu.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Sprzęt:

Jak powiększyć zakres tonalny w Canonie 5D Mark III? Sony z pełną klatką fotografującą w czerni i bieli? Nadchodzi Nikon D4s - oficjalnie! Nowe obiektyw Sigmy: 18-200 mm f/3,5-6,3 i 50 mm f/1,4 Sony A5000 wyznacza przyszłość serii NEX? Nikon D3300 z matrycą 24 Mpix bez filtra dolnoprzepustowego i nowe obiektywy Fujinon XF 56 mm f/1,2R - jasna, portretowa stałka Instax Share - natychmiastowe drukowanie zdjęć z każdego aparatu Nowości Fujifilm: czarny X100S, super-zoomy i odporny kompakt Jakie aparaty sprzedawały się najlepiej w 2013 roku? Szerokokątny Samyang 10mm 1:2.8 do aparatów z małą matrycą Olympus Stylus 1 – kompakt klasy premium w szatach bezlusterkowca OM-D Ile kosztuje Sigma A 24-105 mm f/4 DG OS HSM i dlaczego tak dużo? Atak na pełnoklatkowe bezlusterkowce. Kto kolejny? Fujifilm XQ1 – kieszonkowy kompakt klasy premium Fujifilm X-E2 – bezlusterkowiec ze średniej półki odświeżony Nikon D5300 – bez filtra AA i z lepszym ekranem, Wi-Fi i GPS Panasonic Lumix GM1 – nowa linia w stylu retro – wreszcie! Samyang zaprezentuje pełnoklatkowe obiektywy z mocowaniem Sony E Sony A7 i A7r – bezlusterkowce z pełnoklatkową matrycą Nowe obiektywy Sony FE do bezlusterkowców z pełnoklatkowymi matrycami Sony Cyber-shot RX10 – zgrabny zoom z 1-calową matrycą i jasnym obiektywem Zeiss Pełnoklatkowy obiektyw Sigma 24-105 mm f/4 DG OS pojawił się na stronie producenta Bestgrip umożliwia podłączenie obiektywów z lustrzanek do smartfonów. Tylko po co?

Popularne w tym tygodniu:

Czy tak będzie wyglądać Canon EOS 6D Mark II? Oto pierwsze zdjęcia, specyfikacja i data premiery Sony A9 przetestowany przez DxO. Czy będzie nowy lider rankingu matryc? Meyer Optik Lydith 30 mm f/3.5 - dodaj swoim zdjęciom trochę magii Nowe wersje toreb Tenba Roadie, czyli idealne rozwiązanie do podróżowania z dużą ilością sprzętu