AUTOPORTRET Z WYKORZYSTANIEM ZDJĘCIA PETERA LINDBERGHA Z ALBUMU "IMAGES OF WOMEN". NA ZDJĘCIU LINDA EVANGELISTA.

AUTOPORTRET Z WYKORZYSTANIEM ZDJĘCIA PETERA LINDBERGHA Z ALBUMU "IMAGES OF WOMEN". NA ZDJĘCIU LINDA EVANGELISTA. (© Michał Massa Mąsior)

Przełom lat 80. i 90. budzi we mnie kilka skojarzeń. Także tych fotograficznych

Niby teraz wszystko jest lepiej, ale jednak ja do wielu aspektów dawnego życia bardzo tęsknię.

Szarość i brud na ulicach, beztroska młodość pod znakiem BMXów i pierwszych rowerów górskich, moja mama płacząca ze szczęścia, kiedy nowo zaprzysiężony premier Tadeusz Mazowiecki stanął na mównicy sejmowej z charakterystycznym gestem wiktorii i towarzyszącymi jej owacjami na stojąco, a potem nastoletnie uniesienia, najpierw muzyczne, niewiele później także miłosne. Fotograficznie czas ten kojarzy mi się równie ciekawie. Napływ tak zwanych "głupich jasiów” z zachodu. Dostęp mieliśmy przede wszystkim do tych najtańszych.

Pamiętam mój pierwszy aparat marki Braun (aparat, nie golarka elektryczna), czerwony, cały plastikowy. Koledzy mi go zazdrościli chyba głownie z powodu miniaturyzacji i koloru. Ostrość zdjęć była raczej umowna, choć pewnie nie bez wpływu na jakość pozostawały zakłady wywołujące filmy. Naświetloną rolkę z wakacji nosiłem do tzw. "fotografa”, choć człowiek obsługujący maszynę, która wywoływała film w procesie C41, prawdopodobnie z fotografem wiele wspólnego nie miał. Po kilu dniach (mimo iż na każdym zakładzie widniał napis "zdjęcia w godzinę”) odbierało się gotowe odbitki w formacie 9×13 cm lub 10×15 cm, błysk lub mat. Pieczołowicie wkładało się je do albumów, które później przekazywane były z rąk do rąk podczas spotkań towarzyskich.

I tym sposobem fotografia trafiła pod strzechy odrapanych, zaniedbanych i oznaczonych przez koty starych, prywatnych kamienic wielu miast polskich. Mały, kompaktowy aparat fotograficzny, stał się must have obok wideoodtwarzacza (można było na nim zobaczyć "Rambo”, "Rocky” "Karate Kid” lub "Krwawy Sport”) i, dla tych bardziej majętnych, kamery wideo wielkości kuchenki mikrofalowej, noszonej na ramieniu ojców filmujących komunię dzieci. To wspomnienie „głupich jasiów” wydaje się być odrobinę znajome w kontekście nowoczesnych smartfonów. Dzisiaj każdy fotografuje, a telefony wyposażone w aparat fotograficzny przejęły rolę „idiotenkamer”, które dominowały w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Zastanawiają mnie jednak różnice między nimi.

Po pierwsze 

Albumy fotograficzne, oglądane przez kuzynostwo na imieninach cioci i kolegów, na przerwie miedzy lekcjami, zostały zamienione na albumy w portalach społecznościowych dostępne dla dużo szerszego grona. Nie pokazujemy już pełnej relacji z wakacji, ale raczej wrzucamy pojedyncze zdjęcia pokazujące nasz styl życia. Czy to źle? Chyba nie, jest po prostu inaczej. Domowe albumy pełne były zdjęć w klimacie "ja i zabytek". Dzisiaj królują kadry "ja i kawa", "ja i jedzenie", "ja i wielki świat".

Po drugie 

"Przepraszam, czy mógłby mi pan zrobić zdjęcie? Oooo, tu trzeba wcisnąć. Tak, żeby było widać mnie i zamek”. Coraz rzadziej to słyszymy. W erze samotności przypadkowego przechodnia zastąpiliśmy kawałkiem tandetnego patyka z uchwytem do przypięcia telefonu, sprzedawanego przez ulicznych handlarzy na każdym rogu w turystycznych miejscowościach.
Nie lubię selfie sticków, uważam je za chwilową modę, trochę mnie śmieszą. Z drugiej strony jednak nie jest to takie złe rozwiązanie, kiedy chcemy być samowystarczalni. W czasach przed fotografią cyfrową mój licealny kolega poproszony o zrobienie zdjęcia, zawsze ucinał głowy bohaterom fotografii. Wielu turystów dzięki niemu zamiast uśmiechniętego zdjęcia na krakowskim rynku z Kościołem Mariackim w tle, oglądało w domu fotografie swoich nóg z tłem marmurowych płyt chodnikowych.

Po trzecie i najważniejsze

Nie chodzimy już do wspomnianego wyżej "fotografa”, czyli dzisiejszego "labu". Kolejne zakłady zamykają się, a te, które jeszcze istnieją, starają się ciąć koszty, oczywiście kosztem słabszej jakości odbitek. Nie oglądamy już zatem wielu fizycznych fotografii, a albumy zarezerwowane są dla odrobinę staromodnych pasjonatów i fotografów ślubnych. 

Świat fotografii stał się bardzo narcystyczny. Klasyczne już wrzucenie zdjęcia z wakacji w poniedziałkowej porze śniadaniowej, kiedy wszyscy sięgając po kanapkę, uruchamiają swoje "ajfony”, samsungi i inne "hułaleje”, ma za zadanie pokazać znajomym - "Patrz, gdzie jestem!".
 
Trochę tęsknię do czasów, kiedy dom był pełen gości. Nie trzeba było umawiać się tydzień wcześniej i wpisywać do kalendarzy dat spotkań towarzyskich. Przelewowy ekspres do kawy był co jakiś czas uzupełniany nowym ładunkiem kawy, bo wiadomo było, że zaraz przyjdzie jeden bądź drugi sąsiad. Albumy ze zdjęciami przechodziły z rąk do rąk, a spotkania polegały na niekończących się rozmowach, zamiast na wspólnym scrollowaniu smartfonów. 

Zobacz również: Przyśpiesz pracę w Photoshopie za pomocą kolorów

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Inspiracje:

Arne Svenson podglądał z aparatem sąsiadów z bloku naprzeciwko. Uchwycił zaskakujące chwile Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze Oto co się dzieje, kiedy świetny fotograf krajobrazu zabiera się za zdjęcia ślubne Powstanie, jego ludzie i Warszawa - o tym opowiada projekt "Teraz '44" Fotografia mody i ochrona środowiska, czyli afrykańskie portrety modelek ubranych w śmieci Królewski retusz z Krakowa Tak wyglądają nowoczesne zdjęcia rodzinne! Ojciec wkleja zdjęcie swojego syna w bajkowe scenerie Najbardziej absurdalne prawa w USA zostały sfotografowane Daniel Kordan i jego bajeczna gwiezdna tęcza, którą sfotografował na odludnych terenach Boliwii Czarno-białe zdjęcia Jema Cresswella ukazują humbaki jako niesamowicie majestatyczne istoty Malarskie prace Pawła Klareckiego przeniosą was w nowy wymiar fotografii krajobrazowej Zdjęcia sypialni baletnic pokazują wrażliwość, która towarzyszy artystkom poza sceną ”Słabe żarty i mocne zdjęcia” to specjalność Elżbiety Adamskiej vel "Nieśmigielskiej" Sonda Cassini jest w kosmosie już od 20 lat. Oto najlepsze zdjęcia Saturna, które zarejestrowała Fotograf spędził 3 tygodnie z kłusownikami... mamutów Czym żyje film dokumentalny? Jak do niego podejść? - opowiada Tomasz Wolski Czy rozwój technologii fotograficznej osiągnął już swój szczyt? Czy wymyślimy coś nowego? Wystawa Alexa Webba w Leica 6x7 Gallery Warszawa. To trzeba zobaczyć! Współczesna, pompatyczna architektura na terenie byłego ZSRR Poznajcie najpiękniejsze biblioteki Europy dzięki zdjęciom Thibauda Poiriera Najpiękniejsze sceny myśliwskie i zdjęcia przyrody w konkursie im. Włodzimierza Puchalskiego Zdjęcia są cool Jan Kempenaers sfotografował opuszczone obiekty w dawnej Jugosławii. Wyglądają jak statki obcej cywilizacji "Hello, Is This Planet Earth" - zachwycające zdjęcia z orbity Ziemi

Popularne w tym tygodniu:

Spotkanie z płonącymi wieżami w tle. Historia kontrowersyjnej fotografii Thomasa Hoepkera, która stała się symbolem MonoVisions Photography Awards 2017. Polacy nagrodzeni wśród mistrzów fotografii czarno-białej Fake photos atakują, czyli jak media podchwyciły temat podniebnych selfie Zdjęcia finalistów Wildlife Photographer of the Year 2017 to mistrzostwo fotografii przyrody Zrób coś dobrego – sfotografuj psiaka w schronisku! O wpływie fotografii na adopcję zwierząt Miesięczna podróż statkiem towarowym z przymocowanym aparatem. Zobacz 80 000 zdjęć w 10 minut Szymon Barylski przez miesiąc fotografował obóz dla uchodźców między Grecją, a Macedonią Pierwszy na świecie film poklatkowy 8K nagrany Nikonem D850 Najnowsze okładki TIME zostały wykonane iPhonem. Czy to naprawdę ma dziś znaczenie? Mistrzostwa Świata Bród i Wąsów 2017 – portrety posiadaczy najlepszego zarostu na świecie 3 fotografów, 1 modelka i 1 lampa błyskowa – poznaj kreatywne podejście różnych artystów Oliwia Papatanasis i jej pełne pasji do życia fotografie podróżnicze